Jak to z medycyną było ( mi nie po drodze). | etoile99 | e-blogi.pl
Blog etoile99
Jak to z medycyną było ( mi nie po drodze). 2019-03-12

 Ja już kilkakrotnie pisałam o cudach nowoczesnej medycyny. Przez długi czas nie miałam z nią kontaktu i było mi z tym dobrze, ale nieszczęsna rwa kulszowa zmusiła mnie do ponownego przyjrzenia się problemowi.  I tak całkiem szczerze, to nawet nie umiem nazwać tego obłędu. Ale po kolei.


 Ciągnie się taki połamany pacjent do lekarza rodzinnego, ja akurat znalazłam sobie wieszak, na którym się powiesiłam, bo tak było mi najwygodniej i czeka. Czeka sobie i czeka, bo niby godzina jest ustalona, ale jak wiadomo czas jest względny,więc pacjent czeka. Wreszcie lekarz spojrzy na niego łaskawym okiem, każąc połamańcowi robić skręty tułowia, a co, niech ma za swoje. Jakby gołym okiem nie było widać usztywnienia. No ale może lekarz źle widzi, a kolegi specjalisty odwiedzić nie chce, bo wie co go tam czeka. Tak czy inaczej wybadany połamaniec dostaje w końcu receptę.


Kilkanaście lat temu, wiem bo mój tato miał wypadnięty dysk, pacjent dostawał wit. B w zastrzykach. Bolało to jak cholera, ale przynosiło ulgę. Dlatego nieśmiało o nią poprosiłam. W zamian dostałam wykład na temat braku dowodu, że wit. B pomaga. No super, skoro są lepsze leki, które mi pomogą  jestem w stu procentach za! 


Cdn. ale nie teraz, ponieważ muszę wrócić do obiadowego butter chicken.


Dodaj komentarz


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]