etoile99 | e-blogi.pl
Blog etoile99
Maciej Zębaty 2011-06-28

Deszcz ciurem leje się z nieba, zupełnie jakby pogoda postanowiła zapłakać nad jego śmiercią. Będzie mi go brakowało. Coraz już mniej na tym świecie ludzi takich jak on, ludzi Renesansu. Ten brak będzie podwójnie dotkliwy, bo z każdym dniem wyraźniej widać dokąd zmierzamy. Wszechwładnie ogarniająca nas papka medialna skutecznie niszczy indywidualności. Był okres, kiedy bałam się otworzyć lodówkę żeby z niej nie wyskoczyła jakaś pani Cichopek albo inna Anna Mucha. Koszmar! I żaden nawet najbardziej szokujący Kuba Wojewódzki nie jest w stanie dorosnąć mu do pięt.
Kondycja tego świata upada, odkąd za kulturę (teraz już przez bardzo małe "k") biorą się "profesjonaliści" od siedmiu boleści i ósmego smutku.
Aż żyć się nie chce.


"Królowie przeklęci". 2011-06-26

Próbując opanować swoją wściekłość, z ostatnich dni, po raz kolejny sięgnęłam po "Les Rois maudits". Maurice'a Durona. To jedna z moich ulubionych serii. Duron był świetnym pisarzem, ale prawdą też jest, że średniowiecze jest bardzo inspirującą epoką. Tyle tylko, że kiedy skończyłam czytać owe siedem tomów, byłam tak bardzo, mentalnie, w średnowieczu, że przez długi czas zachowywałam się jak "człowiek z lodu" - odhibernowany. Powoli mija mi ten stan, choć komputer w dalszym ciągu wydaje mi się "szatańskim wynalazkiem". Dlatego podchodzę do niego jak do jeża, ale może jednak mnie nie pogryzie?


*** 2011-06-21

Dzisiejsza rozmowa z klientem uświadomiła mi, że jednak jestem kompletnie nie zorganizowana. Stąd deficyt czasu. Zazdroszczę ludziom, którzy mają go na tyle, żeby spacerkiem przemierzać centra handlowe, wstępować do każdego butiku, przymierzać setkę rzeczy i godzinami zastanawiać się czy kupić dany ciuch. Mnie to nie dotyczy. Zawsze w pędzie, z jęzorem już nie na brodzie, ale na plecach, z paniką w oczach, kiedy przypomnę sobie co jeszcze zrobić muszę. Kiedyś aż tak źle nie było.
Ostatnio wlokłam do przyjaciółki toboły z ciuchami. Na drugie piętro. Złośliwe były, bo same iść nie chciały. Weszłam i padłam na najbliższy fotel.
- Czy ja już zawsze będę jak ten juczny osioł?
- Jasne, że tak. Taki twój urok.
I to ma być przyjaciółka? Jędza jedna.
Wszytkie te ostatnie doświadczenia skłoniły mnie do podjęcia decyzji, żeby trochę zwolnić. Łatwe to nie będzie. Ale zamierzam ćwiczyć. W tym celu przygotowałam sobie sznurek i w najbliższy długi weekend spętam się nim. Ciekawe czy moja metoda zadziała?


Człowiek - to brzmi dumnie? 2011-06-12

Drogi Anonimie, dzięki za wytłumaczenie i komentarze. Wolałabym jednak dowiedzieć się, co Ty sądzisz i jak odbierasz malarstwo J.A. Watteau (i nie tylko jego)?
A teraz z całkiem innej beczki. Spotkałam się ostatnio z przyjaciółką na babskich plotach. Było miło, do momentu kiedy mną nie wstrząsnęła.
- Wiesz, kupiłam ostatnio "Super Szpiega" -ponieważ patrzyłam na nią jak ciele postanowiła rozwinąć temat. - Żeby się dowiedzieć, czy Paweł (to jej mąż, choć zmieniłam mu imię)ma kochankę.
Zachłysnęłam się winem, a następnie oplułam siebie i otoczenie.
- Zwariowałaś?!! - to była pierwsza myśl, którą udało mi się zwerbalizować. - Paweł nie ma kochanki!!
- A ty skąd to wiesz?! No chyba, że...w końcu spędzacie ze sobą dużo czasu...
Odwróciłam się na pięcie i wyszłam. Cholera! Znowu to samo! Jej mąż jest moim przyjacielem od dzieciństwa. Sama "pchałam" go do tego ślubu. Podwójna cholera! W życiu nie uwierzę w taką brednię, że ma romans, kochankę, podwójne życie i licho wie co jeszcze.
Ale teraz po kilku dniach, kiedy już wściekłość we mnie nie zgrzyta i mogę racjonalnie myśleć, dochodzę do wniosku, że problem jest znacznie szerszy i poważniejszy, niżby się wydawało.
Po pierwsze zazdrosne kobiety, czy mężczyźni, bo dotyczy to obu stron. Na początku jest fiesta i rajskie życie. A już po chwili znudzenie drugą osobą, lenistwo obojga i dulszczyzna: rozczłapane kapcie, stary szlafrok i absolutne zaniedbanie. I już się nie chce niczego naprawiać, bo świadomość, że trzeba zacząć od siebie paraliżuje. I wtedy z pomocą przychodzą firmy produkujące super cacka. To nasze kolejne pójście na łatwiznę. Teraz każdy idiota może zostać szpiegiem. Po co? No właśnie. Żeby się przekonać, że mamy rację, czy, że jej nie mamy? Jeszcze pół biedy, kiedy nasze podejrzenia okazują się prawdziwe, bo zawsze można się rozwieść, ale jak żyć ze sobą, kiedy okaże się, że tej racji nie mieliśmy?
Cywilizacja nie nadąża za techniką: NIE MOŻNA WZIĄĆ ROZWODU Z SAMYM SOBĄ!


J. A. Watteau 2011-06-09

Wczoraj, kiedy już dokonałam "epokowego" odkrycia dotyczącego życia i lodówki, postanowiłam trochę poczytać. Biorąc książkę z półki, strąciłam małą, niepozorną książeczkę o malarstwie Jean Antoine Watteau, prekursora francuskiego rokoka. Dzięki temu, przypomniałam sobie, jak bardzo kiedyś go lubiłam. Okres Pierrotów - tak to nazywałam. Intrygował mnie. Właściwie to głównie malował sceny przedstawiające trupy teatralne i scenki rodzajowe - wytworne towarzystwo w romantycznej, nastrojowej scenerii, radosną arystokrację końca XVII i początku XVIII w. I pomimo tego, że to właśnie arystokracja była głównym tematem jego obrazów, nigdy nie miał żadnego wysoko postawionego mecenasa. Być może odstraszał ich. Bo jego obrazy mają drugie dno - przebija z nich smutek i jakaś pustka - samotni w tłumie i smutni w trakcie bachanaliów. Chyba właśnie tak się ostatnio czuję.


Prawda objawiona 2011-06-08

Życie jest jak lodówka - tyle możesz z niego wyjąć ile w nie włożysz.


Cud rehabilitacji 2011-06-06

Wreszcie dałam się namówić lekarzowi na rehabilitację. Poszłam dzisiaj pierwszy raz. Na umówioną godzinę. No i co z tego, że umówiona? Siedzę w poczekalni i nadziwić się nie mogę jaki piękny chaos mnie otacza. Rehabilitanci biegają jak kot z pęcherzem ( na marginesie - absolutnie nie wiem co to znaczy?)tracąc czas i niepotrzebnie nabijając sobie kilometrów. Po pół godzinie zaczynam się denerwować. W końcu, do cholery, mam umówionych klientów. Powoli zaczynam dojrzewać do wyjścia. Kolejna pani przekłada papierki z jednej kupki na drugą i ciągle nic się nie dzieje.
Kiedy wreszcie moje zniecierpliwienie osiągnęło stan bulgotu i już, już miałam eksplodować, słyszę:
- Ten powieszony może iść na gimnastykę!
To zdanie mnie przekonało. Zostałam. Skoro obecna rehabilitacja potrafi nawet powieszonego nakłonić do gimnastyki to nie w kij dmuchał. A drugi powód dla którego postanowiłam posiedzieć jeszcze chwilę to taki, że koniecznie chciałam zobaczyć to na własne oczy.


Lenistwo 2011-06-01

Nie zdążyłam napisać reszty. No właśnie. Znowu działa prawo serii. Ostatnio ciągle słyszę, że "nic nie robię" albo, że "nic nie robię i na nic nie mam czasu". Zeźliłam się dzisiaj i postanowiłam zastanowić się poważnie nad sobą i swoim "lenistwem".Po pierwsze zajmuję się Karmelem, którego ADHD upodabnia do sfory psów. Ciężko pracuję, bez limitu godzin, w gabinecie. Sprzątam wszystko to, co podczas mojej nieobecności zmaluje pies i wszystko inne też. Robię zakupy. A przy okazji, taki właśnie zarzut usłyszałam dzisiaj od mojej matki. Tydzień męczyłam się z artykułem. Ciągle bezskutecznie poluję na profesora. Musiałam skosić trawnik. Nocami siedzę nad tłumaczeniem książki i ciągle jestem poganiana niczym egipski niewolnik. Sama osobiście wylizałam samochód, bo zaczynał przypominać kontener na śmieci. Przez ostatnie kilka dni prowadziłam nierówną walkę z telekomunikacją. Chyba wygrałam, ale czasu zajęło mi to tyle, że nie wiem czy było warto? A od jutra zaczynam malowanie pokoju gościnnego - osobiście. Będę stała na drabinie i machała pędzlem, bo jest to czynność, która sprawia mi wielką radochę. Jeżeli to mało, to ja się poddaję i ze skruchą przyznam, że jestem leniem do n-tej potęgi.


*** 2011-06-01

Nie zaglądałam na bloga przez dwa dni, głównie dlatego, że teraz muszę wypić to piwo, którego sobie nawarzyłam. I nijak nie poprawia mi to samopoczucia, bo piwa wręcz patologicznie nie znoszę. Dzisiaj zajrzałam na stronę, a tu proszę: nowe komentarze. Dzięki Wam bardzo - doceniam ich trafność, polot i poczucie humoru.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]