etoile99 | e-blogi.pl
Blog etoile99
Nie umiem spać na siedząco. 2011-10-26

Jeszcze wczoraj obiecywałam sobie, że za żadne skarby nie pójdę do lekarza. W nocy już taka pewna nie byłam, a o poranku kompletnie się złamałam. Zadzwoniłam do przychodni, żeby się umówić na dzisiaj. A dupa w lufciku! Na dzisiaj się nie da. Na jutro też nie. Pierwszy wolny termin pan doktor ma w przyszły piątek!
I bardzo słusznie. To jest bardzo dogłębnie przemyślana taktyka. No bo tak: jeśli jesteś poważnie chory, to może akurat nie dożyjesz i problem z głowy. Jeśli cierpisz na zwykłą grypę albo anginę to do czasu wizyty zdążysz wyzdrowieć dwa razy i znowu problem sam się rozwiąże, a jeśli pomimo wszystko uparłeś się czekać - to twoja sprawa pacjencie, ale znaczy to, że taki chory to znowu nie jesteś i przyszedłeś tylko tyłek zawracać. No to na takiego sposobu już nie ma. Zwykła kara boska.
I znowu mój zły charakter zwyciężył. Uparłam się! I okazało się, że jednak mogę na dzisiaj, tyle, że prywatnie. Ta sama przychodnia, ten sam pan doktor i w dodatku dzisiaj. No powiem Wam - pełny wypas! To ja się grzecznie pytam: są te wolne terminy, czy nie? I po co w końcu płacę ten cholerny ZUS?
Ale i tak moja wizyta była psu na buty, tak zresztą przewidywałam. Grzecznie zostałam odesłana do specjalisty. No więc do niego nie pójdę! I wybieram ciągłą karuzelę!
Wiem, że dużo tracę. Zapewne dokonałabym kolejnych "epokowych" odkryć dotyczących polskiej służby zdrowia i prawdopodobnie byłabym dzięki temu trochę biedniejsza, ale jednak nie skorzystam z tylu dobrodziejstw. Z prostego powodu - czuję się chora i odmawiam brania udziału w eksperymencie pt. " ile pacjent znieść może?"
P.S. Nawet nie wiem czy nie zrobiłam literówek, bo cały tekst mi wiruje przed oczami więc nie widzę, ale z góry przepraszam.


Prezentacja maturalna. 2011-10-21

Skłamałabym mówiąc, że dałam się wrobić po raz kolejny. Powiem więcej: aż mnie ciągnie do jej napisania i dreszczyk niecierpliwości lata mi po kręgosłupie. Ale czuję też, że dziecko mnie przeklnie za wybór tematu. Dlatego powiem jej dopiero, jak prezenatcja będzie całkiem gotowa. Jednak nie byłabym sobą, gdybym się czegoś nie czepiła. Znalazłam "piękny" temacik w dziale językowym. Pewnie jestem na niego za głupia, bo ni w ząb go nie rozumiem. A brzmi tak: "Pisma użytkowe (np. życiorys, testament, kwestionariusz) jako konteksty dzieła poetyckiego. Omów na wybranych przykładach." O ile jeszcze, od biedy można znaleźć nieliczne testamenty, no może życiorysy też, jako kontekst dzieła poetyckiego, to muszę przyznać, że moja wiedza wysiada przy kwestionariuszu. Mam zwarcie mózgowe.Hmmm, kwestionariusz jako kontekst dzieła poetyckiego? To ci dopiero zagadka!


Znowu do Gala. 2011-10-18

I miało być zupełnie o czymś innym, ale nie mogę pozostawić komentarza bez odpowiedzi. Nie mogę, bo po pierwsze kompletnie się nie zgadzam, a po drugie ta niezgoda powoduje, że się uduszę jeśli jej nie zwerbalizuję. Powiedz mi, proszę, Galu, w czym tu widzisz usprawiedliwienie dla bylejakości i braku umiejętności? W tym, że istnieją kursy?! No i co z tego? Czy to znaczy, że jeżeli będziesz stwiał dom i zamiast murarza, albo dekarza przyjdze ekipa, w skład której będą wchodzić były piekarz, księgowy i na przykład makler, to zgodzsz się na ich usługi "w ciemno"? Bo jeśli tak, to rozumiem, że równie zaciekle będziesz ich bronił, kiedy ten twój dom legnie w gruzach. W końcu, jak sam napisałeś, to będą ludzie TYLKO po kursach, biedne, niedouczone sierotki, które dostały taki a nie inny "przydział" z pośredniaka. Pozostaje mi tylko pogratulować Ci tolerancji! Bo we mnie jej nie ma. I wcale nie chcę żeby była.
RÓB COŚ DOBRZE ALBO NIE RÓB WCALE.


Nie z każdej mąki powinien być chleb. 2011-10-16

Powoli zaczynam rozumieć Shailou, moją dawną nauczycielkę, która wprowadziła mnie w tajniki masażu. Nie z każdej mąki powinien być chleb i nie każda kłoda drewna stanie się arydziełem na miarę Ołtarza Mariackiego. Nie i koniec!
Gdybym nie była tak obolała, to słowo daję, wyruszyłabym na wojnę z półgłówkami i debilami, którzy wypuszczają sobie podobnych w świat i namaszczają ich do wykonywania zawodu.
Ostatnio poszłam skorzystać z usług konkurencji. I znowu mnie pokarało. To miało być miłe i przyjemne. Nie było. I miało być pozbawione efektów ubocznych. Nie było. Poważnie się zastanawiam, co powstrzymuje tych ludzi od używania walca drogowego podczas masażu? Chyba tylko jego rozmiary. Ale mam dla nich dobrą wiadomość: istnieją mniejsze walce, ogrodowe. Na ich miejscu kupiłabym sobie taki. Obyłoby się bez wysiłku z ich strony, bo efekt byłby podobny. Dodatkowo podczas tej "miłej" usługi zrobili mi z mięśni kotlet siekany. Do jasnej cholery, o ile pamiętam, a pamięć to jedna z tych nielicznych rzeczy, do której pani masażystka nie miała dostępu, nie wspominałam jej o tym, że planuję usmażyć siebie na wolnym ogniu i serwować jako danie główne. Ergo, młócka mięśni nie powinna znaleźć się w menu. Ale się znalazła. Dzięki temu przeżyłam niezapomniane chwile na łóżku, a teraz przeżywam ciąg dalszy.
Wszystko mnie boli, nawet płuca mam posiekane. Bo o tym, że podczas masażu, pani próbowała oderwać mi uszy, nawet nie warto wspominać. Nie wytrzymałam i zapytałam ją, w czym jej przeszkadzają? Minę miała tak zdziwioną, jakbym pokazała jej ufoludka. Więc chyba taka u nich panuje norma. Uszy odrywamy na dzień dobry.
Doświadczenia własne każą mi przypuszczać, że Polacy jednak nie pokochają masaży. Wielka szkoda, ale doskonale ich rozumiem. Trzeba być stuprocentowym masochistą, żeby z własnej woli cierpieć i jeszcze za to płacić.


Do Gala. 2011-10-14

Ale ja się wcale nie przejmuję. Powiedziałam już, że dwa ulubine "sporty narodowe" Polaków zupełnie mnie nie pociągają. Ja się tylko dziwię, bo o ile znam najnowszą historię Polski, to od czasów pierwszych wolnych wyborów, bez względu na to czy są one prezydenckie, czy parlamentarne, zawsze znajdą się pośród wybranych wątpliwej jakości oszołomy. I czasem nawet zyskują mandant, żeby nami rządzić. To mnie dziwi. Skąd w narodzie taka pasja do oszołomstwa?


Prośba. 2011-10-10

Nie zajmuję się polityką! Właściwie to ona mnie kompletnie nie interesuje! Ale nie da się ukryć, że niektóre zjawiska są "fascynujące". O "czarnym koniu" myślę i przyznaję, że kompletnie nic a nic nie rozumiem. Przeczytałam badania OBOPu i, o ile to możliwe, rozumiem jeszcze mniej. Jakie licho podkusiło tych ludzi do takiego wyboru? Ja bardzo bym poprosiła o jakieś argumenty, bo poziom stresu mi rośnie kiedy czegoś NIE ROZUMIEM.


Nowy Człowiek. 2011-10-06

A właściwie to Nowa Człowieczka, bo to ona jest. Wreszcie się urodziła. Poważnie się już zastanawiałam, czy przypadkiem Beata nie postanowiła wziąć przykładu ze słoni? A jednak nie. Bardzo słusznie.
Tak myślę czego by życzyć maleństwu? Zdrówka (bo to zawsze), ale też żeby żyła w lepszym świecie, takim bez wojen, przemocy, nienawiści, zawiści, w świecie wolnym od głupoty.
I co z tego, że nierealne? W tej krótkiej, magicznej chwili chcę widzieć świat w jasnych i czystych kolorach tęczy. Wolno mi, a pesymiści niech idą na wódkę!


Pomiędzy. 2011-10-04

Czas pomiędzy świętami jest dziwny. Jak zawsze. Niby one są, trwają, zmuszają do refleksji, ale codzienność kieruje się własnymi prawami i co kilka chwil wdziera się brutalnym realizmem w ten inny świat. To coś, jak natarczywy dzwonek telefonu w środku nocy. I niby jestem już zmęczona gejzerami temperamentu mojej rodziny, ich nadaktywnością, problemami w komunikacji interpersonalnej, ale czy gdyby ich nie było byłabym szczęśliwsza? Zdecydowanie nie! Odwrotnie. Byłabym nieszczęśliwa, niepełna, wyrwana z kontekstu i bardzo samotna. Dlatego pomimo, że chwilami doprowadzacie mnie do obłędu, szrpiecie na strzępy mój układ nerwowy, niszczycie z trudem budowaną cienką warstwę normalności, po której stąpam - cieszę się, że jesteście! Tacy prawdziwi, niedoskonali, normalni w swej nienormalności, tacy moi. Jesteście bezcenni.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]