etoile99 | e-blogi.pl
Blog etoile99
Życzenia noworoczne. 2011-12-30

Pędzi ten koniec starego roku w jakimś zastraszającym tempie. Dlatego już teraz, tak na wszelki wypadek, chciałam Wam złożyć życzenia noworoczne. Zwykle jest tak, że życzy się ludziom tego, czego sami chcielibyśmy dla siebie. Nie w tym przypadku, ale będą to najszczersze życzenia. Słowo. I jeszcze jedno: posłużę się cytatem, w dodatku z głowy, bo do własnych zapisków nie mam dostępu. Dlatego, jeśli wkradnie się jakiś błąd, to z góry przepraszam. Alors:


"Żeby coś się zdarzyło, żeby mogło się zdarzyć. I zjawiła się miłość, trzeba marzyć. Zamiast dmuchać na zimne, na gorącym się sparzyć, z deszczu pobiec pod rynnę, trzeba marzyć.Gdy spadają jak liście, kartki dat z kalendarzy. Kiedy szaro i mgliście, trzeba marzyć. W chłodnej pustej godzinie, na swój los się odważyć. Nim twe szczęście Cię minie, trzeba marzyć. W rytmie wietrznej tęsknoty, wraca fala do plaży. Ty pamiętaj wciąż o tym, trzeba marzyć. Żeby coś się zdarzyło, żeby mogło się zdarzyć. I zjawiła się miłość, trzeba marzyć."


Jonasz Kofta.


I ja.


Postanowienie noworoczne. 2011-12-26

Zbuduję wokół siebie mur. Chiński, w swej symbolice, nie długości. Tak będzie najlepiej. Dla mnie. Zero dostępu, warowna twierdza. I wyhoduję w sobie kota - 100%, byle jakiego, może być nawet parchaty dachowiec. Zero psa. Odetnę się od ludzi głęboką fosą, w której pływać będą zmutowane, ciągle głodne aligatory.


A jeśli, jakimś cudem uda się komuś, choć z drugiej strony, po diabła miałby to robić, przebić się przez te wszystkie zapory, to napotka strumień ze stadem piranii.


Zapachy cz.4 2011-12-26

Australia wiosną i latem - poezja aromatów. Dla mnie w ogóle jest to kraj zapachów i dźwięków. Ciągle coś krzyczy, kląska, skrzeczy, piszczy - fauna oczywiście.


A te wonie! Zjawisko absolutnie niespotykane w Polsce, ani w Europie - w środku zatłoczonego miasta, pełnego spalin wydobywających się z tysięcy samochodów można poczuć zapach kwiatów. Chwilami jest tak intensywny, że aż obezwładniający.


A wieczorem i nocą, po tej wielkiej, słodkiej dla nozdrzy uczcie, nadchodzi pora wytchnienia, czas na mocne i orzeźwiające zapachy ekaliptusów.


Życzenia Świąteczne. 2011-12-25

Dla Wszystkich Czytelników, którzy teraz obchodzą Święta Bożego Narodzenia.


Renifer  oraz  dwa  łosie


Trwają  w Świątecznym  patosie.


Lecz  patos  Świętom  nie służy,


Zbyt  często się  kończy w kałuży.


WESOŁYCH  ŚWIĄT  KOCHANI.


Zapachy cz.3 2011-12-24

Ocean ma swój zapach. Dla mnie pachnie wolnością i szczęściem. Mogę na niego patrzeć godzinami, stawać się jego częścią i nigdy nie mieć dosyć. Pogoda zmienia jego barwę, wysokość fal, sposób ich wypiętrzania i intensywność zapachu. Moja wielka miłość i pasja.


Zresztą każda woda ma swój unikalny zapach, co bez wątpienia wiąże się z otoczeniem - zupełnie tak jakby przejmowała aromaty i je intensyfikowała.


Zdecydowanie kocham dwa przeciwstawne żywioły: ogień i wodę.


*** 2011-12-23

Ja to jednak jestem imbecyl komputerowy. Dopiero wczoraj Ktosiek pokazał mi jak umieszczać linki, zdjęcia, obrazy, etc. I kto by pomyślał, że to jest aż tak proste? Na pewno nie ja! Ale prawda jest taka, że do tej pory nikogo o to nie pytałam. Moja wina.


W każdym razie DZIEKUJĘ KTOSIOWI.


Happy Hanukkah 2011-12-23

Życzenia


Łacina. 2011-12-22

Kilka dni temu, przypadkiem, podsłuchałam rozmowę dwóch licealistek:


-... ale ja wolę naukę piosenki niż czegoś innego. Zresztą my i tak się uczymy spolszczonej łaciny...


Wow! Byłam pod wrażeniem. Ja też się uczyłam łaciny, ale takiej normalnej, łacińskiej - języka Wergiliusza, Owidiusza i Cycerona.


I bardzo chętnie dowiedziałabym się jaka to jest "spolszczona łacina"? Bo chyba nie ta spod budki z piwem?


Ale tak, czy inaczej chapeau bas przed twórcami "spolszczonej łaciny" w szkołach!


Zapachy cz.2 2011-12-19

Każdy z nas ma swoje ulubione zapachy, podobnie jak każdemu, dzieciństwo kojarzy się nie tylko z kolorami czy smakami ,ale i z zapachami.


Moje zapachy dzieciństwa były cudowne. Kochałam zapach farb olejnych, terpentyny, świeżego drewna. To wszystko mogłam codziennie znaleźć w pracowni. Nie żebym miała tam wolny dostęp. Co to, to nie. Musiałam się zakradać, poczekać na odpowiedni moment i wślizgnąć się niepostrzeżenie. Z całego wielkiego mieszkania, to jedno pomieszczenie kochałam najbardziej - miejsce, gdzie do woli mogłam paść nie tylko węch, ale i wzrok. Tyle tam było cudownych rzeczy: blejtramy, palety, tubki z farbami, całe dzbany pędzli i oczywiście obrazy - inny świat, do którego przenosiłam się, zupełnie jak "Alicja z krainy czarów". Bajka zwykle kończyła się w najmniej spodziewanym momencie, kiedy ktoś z dorosłych zdemaskował moją obecność. Kategoryczny zakaz pobytu w tym pokoju został mi narzucony z powodów, które teraz doskonale rozumiem, choć wtedy uważałam za niesprawiedliwość. Podobno, we wczesnym dzieciństwie postanowiłam "poprawić" któryś z obrazów. Niestety nikomu to się nie spodobało.


Drugą równie fascynującą mój węch kompozycją zapachów był sklep zielarski. Ten poemat dopadał mnie zaraz od progu, zniewalał i teleportował w inny wymiar. Jako istota ludzka przestawałam istnieć - żył tylko mój nos! Ale jak żył! Sezam skarbów, "Baśnie Andersena" , "Kubuś Puchatek" i wszystkie cuda świata zamknięte za drzwiami niepozornego sklepu.


Ale nie byłabym sobą, gdyby tylko piękne zapachy mnie zachwycały. Kochałam też zapach benzyny i szczerze żałowałam, że nikt z rodziny nie pracuje na stacji benzynowej - wtedy mogłabym składać wizyty i nawąchać się do wypęku. No, ale cóż - nie można mieć wszystkiego.


Nakarm psa z Tablicą 2011-12-19

http://s1.tablica.pl/static/tablicapl/external/sites/tablicapl/img/dogs/badge1.jpg


Zapachy cz.1 2011-12-18

"(...) Dzięki ojcu posiadła wiedzę o dłoniach. O psich łapach. Ilekroć zostawał w domu z psem sam, schylał się nad nim i wąchał skórę w miejscu, gdzie sierść stykała się z opuszkami palców psich łap. Mawiał, że to najpiękniejszy zapach na świecie, jakby chodziło o aromat brandy. Ten bukiet! Wspaniałe wieści z podróży! Próbowała okazywać niechęć, ale psie łapy były naprawdę cudem, nigdy nie wydzielały woni brudu. Są jak katedra, prawił ojciec, jak wspaniały ogród, jak porośnięte trawą błonie, jak przechadzka wśród cyklamenów - koncentrat zapachów ze wszystkich ścieżek, jakimi zwierzę wędrowało w ciągu dnia. (...)"


Michael Ondaatje "Angielski pacjent."


*** 2011-12-18

To nie był dobry rok, a teraz, zupełnie jakby chciał ostatnim akordem zaznaczyć swoje istnienie, zabrał nam Cesarię Envorę. Uwielbiałam jej słuchać, i będę w dalszym ciągu, ale już ze świadomością, że nie ma jej na tym świecie.


Tak więc, wredny 2011 roku, nie wygrałeś! Większość ludzi o tobie zapomni, a o Tych, których zabrałeś nie!


Marzenie. 2011-12-09

Marzy mi się program pt. "Kosmetyczne rewolucje", coś na kształt programu pani Gessler. I wiem, że to niemożliwe, ale byłoby ze wszech miar pożyteczne. Nie znam się na gotowaniu i być może dlatego uważam, że łatwiej jest zmienić sposób myślenia restauratorów niż właścicieli gabinetów kosmetycznych. I ja doskonale wiem, że jest w tym kraju całkiem spora grupa kosmetyczek, która zna swój fach, lubi go, zdaje sobie sprawę z odpowiedzialności zawodowej, ma ochotę się uczyć i rozwijać. I tym wszystkim nieustająco przyklaskuję! Ale resztę, te tak zwane odpadki genetycznie niezdolne, mam ochotę gryźć i kopać. Wiem też, że ta byle jakość w końcu padnie, ale nim to nastąpi... koszmar! Właśnie wczoraj miałam nieprzyjemność oglądać efekt działalności takiej pożal się kosmetyczki. Do tej pory mnie ciężka cholera trzęsie! Ale najbardziej żal mi dziewczyny, na której eksperyment się odbył.


Dlatego bardzo chcę, żeby znalazł się ktoś taki, jak pani Magda Gessler wśród kosmetyczek, która pokaże czym jest, a czym w żadnym razie być nie może kosmetyka!


??? 2011-12-06

Cudownie wręcz... na obrazie "Mona Liza" widać głowę bawoła, muła, węża, krokodyla, ale pod warunkiem, że obraz leży. Słów mi brak, po raz pierwszy od długiego czasu. Jak do tej pory to ja widzę tylko dwa muły: tego, który to wymyślił i drugiego, który postanowił to opublikować...


Równowaga. 2011-12-04

Jest we mnie po równo: tyle samo z kota, co i z psa: przywiązuję się do miejsc - to kocie, ale też do ludzi. Do tych, których lubię z psią wiernością, do reszty podchodzę jak kot  - z dystansem.


Jest we mnie po równo: tyle samo z kobiecego jak i z męskiego postrzegania świata. I oba, niestety, wyuczone, bo mój sposób myślenia jest dokładnie w połowie tej drogi.


Mogłabym powiedzieć, że jestem szczęściarą, bo taka równowaga nie jest zjawiskiem częstym. A jednak nie jestem. Do pełni szczęścia brakuje mi równowagi pomiędzy dobrem a złem.


Z tego też powodu moje Yin i Yang ciągle nie jest doskonałe.


Może w kolejnym wcieleniu powinnam się cofnąć i być na przykład kamieniem na polnej drodze? Czasem ktoś się o niego potknie, a czasami będzie służym strudzonym podróżnikom.


Bo może jako człowiek nie potrafię osiągnąć tej równowagi? A może potrzebowałabym na to kolejnych 300 wcieleń? A co będzie jeśli świat skończy się wcześniej?


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]