etoile99 | e-blogi.pl
Blog etoile99
Do "laurki". 2012-11-30

Masz w tym wszystkim absolutną rację i podpisuję się pod tym wszystkimi czterema łapami. Jesli ktoś mi pożyczy swoich, to również je do tego wykorzystam!


Ale piszę to i wytykam tego typu "perełki" nie od parady. bo skoro już dzieją się w tym kraju takie obrzydliwe rzeczy i nie tylko takie, skoro nikt w tym kraju za nic nie ponosi odpowiedzialności osobistej - cywilnej, bądź karnej, poza malućkimi oczywiście, to niech chociaż, do cholery, dziennikarze ponoszą odpowiedzialność za słowa, bo w tym kierunku powinni być kształceni!


Wyobraźmy sobie taką sytuację:


jakiś pismak od siedmiu boleści i ósmego smutku postanowi, w celu podniesienia sprzedaży "wyprodukować" taki oto tekścik: "USA zbombardowane!". Wszystkim proamerykańskim ciśnienie skoczy, drgawek nerwowych dostaną, zaczną przebierać paluszkami w okolicach tych guziczków, czy co to oni tam mają, jednym słowem Armagedon o wlos.


A po dwóch dniach "radośnie" się okaże, że owszem jakieś USA, składające się z czterech lepianek w centrum Puszczy Amazońskiej zostało zbombardowane odchodami stada nietoperzy.


Niby sama prawda, ale kontekst lekko inny. Wiesz "diabeł tkwi w szczegółach".


Więc z całym szacunkiem dla absolutnie ważnych tematów mnie o odpowiedzialność za słowa tym razem chodziło. I nawet jeśli przykład durny, to może i dobrze, bo wpisuje się jak ulał w obecnie panującą konwencję totalnego zidiocenia medialnego.


??? 2012-11-29

Być może to błąd, że ostatnio, ze wszystkich sił staram się nie czytać artykułów na portalach internetowych. Ale moim zdaniem ma to swój głęboki sens, bo już same tytuły wystarczają. Na przykład przed kilkoma minutami przeczytam coś takiego na WP: TURYSTYKA "Polskę zaleje ocean! To nieuniknione!" i dalej:" Brzmi jak scenariusz filmu science - fiction? Niestety tym razem dzieje się to naprawdę!"


Po pierwsze: w takim razie nie mam pojęcia gdzie jestem, na pewno nie w Polsce, bo u mnie się nie dzieje!


Po drugie: jakim dziwnym trafem ten któryś ocean zaleje Polskę z pominięciem innych krajów z nim sąsiadujacych pojecia nie mam. Być może dowiedziałabym się tego z artykułu, ale przyznaję, że nie mam odwagi go czytać, bo jeszcze mnie zaleje, nie ocean niestety tylko coś całkiem innego.


I po trzecie: dlaczego umieszczono tak "fascynującą" informację w dziale "TURYSTYKA"? Czyżbyśmy dzieki temu mieli "zbić kokosy" na turystyce, skoro już na stadionach się nie udało?


Jak słowo daję, nic a nic nie rozumiem!


Kompletnie bez związku. 2012-11-29

Dzisiaj moja matka, w ferworze walki, spiesząc się na wizytę u lekarza, postanowiła udać się tam w wałkach na głowie. W ostatniej chwili uświadomilam jej, że mogłoby to zostać niewłaściwie odebrane.


Skojarzenie to wynikło ze wspomnień z dzieciństwa. Moja ciotka, będąc już po rozwodzie z pierwszym mężem i "zastawiając sidła" na drugiego, umówiła się z tym ostatnim w centrum Krakowa na kawę. Ale wcześniej, w celu upiększenia się, odwiedziła fryzjera. Obie z fryzjerką tak się rozpędziły, że zamiast zwykłego uczesania postanowiły ciotkę odmienić i zrobić pasemka. A co! Jak szaleć, to szaleć!


No i siedzi Ana z tymi folijkami na głowie, czas ucieka, włosy ma odporne na takie doświadczenia, więc opór stawiają niczym pensjonarka przed ułanem, za to zegar nieubłaganie odmierza czas. Ale Ana, kobieta nietuzinkowa postanowiła upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu: rozjaśnić włosy i spotkać się z wybrankiem. Jak postanowiła tak zrobiła. Fryzjerka wprawdzie protestowała, ale nie z Aną takie numery. Zapłaciła i z folijkami na głowie pobiegła na spotkanie.


Trudno w tej chwili ocenić, kto miał większego farta: Ana, czy wybranek, w każdym razie reszta ludności miała niezły ubaw. Obiekt westchnień ciotki najpierw ją zobaczył, potem zdziwił, na chwilę osłupiał, a następnie ruszył kłusem przed siebie, byle dalej i w przeciwnym kierunku. A Ana oczywiście za nim.


Dopadła go w końcu, jako męża, nie w tym dniu oczywiście, tylko kilka miesięcy później.


Poza dzisiejszym "występem" mojej matki, nie ma to z niczym nic wspólnego, ale po pierwsze jakaś głupawka mnie dopadła, a po drugie niech mi ktoś łaskawie powie, czy w takiej rodzinie i z takimi doświadczeniami człowiek może pozostać całkowicie normalny?


 


*** 2012-11-27

Po raz pierwszy czuję naprawdę, że w jakiś przedziwny sposób uda się pogodzić przeszłość z teraźniejszością i przyszłością. I już samo to zakrawa na prawdziwy cud. I to, że w moim słowniku na nowo pojawiło sie słowo "przyszłość".


Zapewne zanim ten stan się we mnie ustabilizuje, zwątpię jeszcze wiele razy, ale dzisiaj czuję wewnętrzny spokój płynący z tego faktu. I jest mi z tym dobrze.


Być może. 2012-11-27

Być może kolejną notką zadowolę Kogoś, Kto ostatnio jest pierwszym recenzentem tego bloga. Tym razem pójdę "na żywioł" i zobaczymy... . Mam nadzieję, że wreszcie doceni moje stare - nowe spojrzenie na świat i że ten kierunek się spodoba. Oby...


Medal. 2012-11-24

Dzisiaj, już po raz kolejny, usłyszałam zdanie, że jestem mistrzynią świata w mówieniu. Ale nie w takim zwyczajnym. To zdaje się byłoby za proste. W mówieniu zawiłym, skomplikowanym, w "owijaniu w bawełnę", w takim od którego słuchającemu robi się zwarcie w mózgu. W związku z tym zażyczyłam sobie medal. A co! Jak mistrzyni świata to medal być musi.


Ciekawe tylko, czy Słoneczko zastanowiło się, choć przez chwilę, ile takie "mówienie, żeby nie powiedzieć" wymaga ode mnie inwencji twórczej?


*** 2012-11-23

Rabbi Akiwa tak zwykł mawiać: "każdy powinien nabrać zwyczaju i powiadać zawsze: cokolwiek czyni Wszechmiłosierny, wyjdzie na dobre."


Długi sen jesienny. 2012-11-20

Już tyle razy obiecywałam sobie nie komentować wydarzeń politycznych, oraz wszystkich idiotyzmów znalezionych w internecie albo usłyszanych w radio czy telewizji. No ale nie mogę. Nie tym razem. Na jednym z portali, właśnie przed chwilą, zobaczyłam tuż obok siebie dwie informacje: "To miał być zamach na Prezydenta." i "Maciarewicz: zamach miał być wymierzony w PIS".


Wniosek jest tylko jeden: zapewne przespałam jakieś wybory i znowu nic nie wiem o zmianach na szczycie władzy!


Upadek. 2012-11-07

Ostatnio usłyszałam: "spadłaś mi z nieba" - nic dziwnego, w końcu "gwiazdy" czasem spadają.


Cud, że przy okazji nie potłukłam sobie pupy.


Joseph Malovany. 2012-11-02

Bardzo bym chciała, żebyście posłuchali tego znakomitego i znanego w świecie kantora, który swoim głosem burzy mury Jerycha.


Dlatego, jak zwykle, poproszę Was o skorzystanie z paska bocznego. Zamknijcie, proszę, oczy i... reszta należy do Was.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]