etoile99 | e-blogi.pl
Blog etoile99
Przydrożne reklamy. 2013-07-28

Tak to już jest, że po własnym "ogródku" poruszamy się na pamięć i na wiele rzeczy nie zwracamy uwagi. Za to w wakacje... . O tak! Wakacje są bardzo inspirujące i pozwalają na wiele odkryć w różnych dziedzinach życia. W reklamie też. Od dłuższego czasu numerem jeden na mojej liście jest "MYJNIA ŁOSIÓW"  w Radomiu. Cudo! Ostatnio dodam sobie jeszcze jedno ładne hasło z przydrożnej reklamy: "BETON NA TELEFON".


Poważnie się zastanawiam, czy ludzka twórczość językowa przestanie mnie kiedyś fascynować?


*** 2013-07-08

"(...)Zbiegać za jednym klejnotem pustynię,


Iść w toń za perłą o cudu urodzie,


Ażeby po nas zostały jedynie,


Ślady na piasku i kręgi na wodzie."


L. Staff "Kochać i tracić..." 


Placek przekladaniec. 2013-07-07

Po pierwsze jestem wściekła. Od rana. I niestety poziom wścieklości utrzymuje się na tym samym poziomie od kilku godzin. Może to i dobrze, bo gdyby jeszcze odrobinę "skoczył" to udusiłabym się na sto procent. Ma to jednak wymierne dobre strony. Przed chwilą złożył mi niezapowiedzianą wizytę szerszeń. Wielkie to było bydlę! Oj, wielkie! Jednak dzięki temu, że "gotuje się" we mnie bez chwili przerwy, wyprosiłam pana szerszenia przy pomocy chusteczki. Ta jakże światła myśl, o jej użyciu, pojawiła się w mojej głowie w ostatniej sekundzie przed pojmaniem paskudnika. Tak na marginesie: mnie się podobają, ale Karmel ostatnio odkrył w sobie żyłkę myśliwego. Co prawda, jak do tej pory, nie złapał nawet najbardziej flegmatycznej muchy, ale licho nie śpi.


Po drugie: PANIE ANDRZEJU cieszę się, że smakował Panu oscypek z żurawiną i  życzę wielu udanych wyjazdów do ulubionego przez Pana Zakopanego.


Po trzecie: wcale nie odwołałam swojej Rewolucji, tyle tylko, że tym razem na tapetę mają wejść nauczyciele. A skoro są wakacje, to niech sobie będą. "Co się odwlecze... ". Uprzedzam tylko, że będzie bolało.


Po czwarte: à propos Karmela. Okoliczne koty mają z niego niezły ubaw. Potrafią bezczelnie siedzieć w jego ogrodzie, gapić się na niego wyzywająco, a ten głupol nawet ich nie widzi. Jak można nie zauważyć sporego kota? Chociaż z drugiej strony, jeśli kilka lat temu, jego własna pani nie zauważyła słonia... .


Po głębszym zastanowieniu dochodzę do wniosku, że to nie jest wściekłość. To jest tylko reakcja na bardzo dużą przykrość, którą ktoś mi dzisiaj zrobił. I jedyne, co tak naprawdę chciałabym wiedzieć, to odpowiedź na nurtujące mnie pytanie: czy to było działanie świadome i z premedytacją, czy tylko "ferwor walki"?


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]