etoile99 | e-blogi.pl
Blog etoile99
Epitafium dla cioci Isi. 2015-01-29

Przemijamy. Od kilku dni zastanawiam się, w jakie słowa ująć te wspomnienia. I mam problem. Znowu to samo. Znałam Ją od zawsze. bo to siostra mojej mamy. Ale znałam ciocię Isię fragmentarycznie. I też nic w tym dziwnego, skoro mieszkali na drugim końcu Polski. Znałam Ją raz, czasem dwa razy do roku. Znałam Ją przez pryzmat mojego dzieciństwa, przez moją pierwszą młodość. Znałam Ją do niedawna, do czasu kiedy choroba zaczęła zamykać Ją w jej własnym świcie.


I co o Niej wiem?


Miła, dobrze wychowana, grzeczna, żeby nie powiedzieć ugrzeczniona. Obowiązkowa i oddana rodzinie. Łatwo nie miała. Jej spolegliwy charakter w zestawieniu z despotyczną teściową nie wróżył niczego dobrego. Wujek na pewno Ją kochał i dbał o Nią, zresztą nie mnie to oceniać.


Mam tylko wrażenie, że jakaś część  życia bezpowrotnie przeciekła Jej między palcami, na rzeczy mało istotne.


Przemijamy tak samo szybko jak przemija beztroskie dzieciństwo. Rozmieniamy się na drobne. A potem zapominamy.


Może tak jest najlepiej?


"Fiddler on the Roof." 2015-01-29

Nie jest łatwo cokolwiek napisać w takich warunkach. Wczoraj, przez większą część dnia, CriKotka wylegiwała się na moim laptopie, skutecznie uniemożliwiając mi skorzystanie z niego. A mam pilną notkę do napisania, bo duch zaczyna się irytować moją opieszałością. Ale żeby notka była całością muszę dodać coś do paska bocznego. Dlatego po raz kolejny zaproszę Was do posłuchania. Tym razem będzie to "Sunrise sunset.


Dodatek do cytatu. 2015-01-22

Uświadomiłam sobie, co może nie jest takie dziwne, bo wieś nie jest moim środowiskiem naturalnym, że w cytacie z książki brakuje jednego sprostowania. To tak à propos uskrzydlania. Otóż skrzydła ma też kura. I co z tego, że ma? Nikt przy zdrowych zmysłach nie chce być kurą domową. Tak więc skrzydła kury domowej nie interesują nas w żadnym wypadku. PRECZ Z KURAMI!


1.20 am 2015-01-22

Lubię wyzwania. Właśnie po raz pierwszy w życiu, sama, osobiście, od początku do końca, upiekłam tort. Wyszedł mi i jestem z siebie dumna. I prawie pięknie wygląda, prawie, bo boczki ma takie gufrowane, ale co tam. I tak uważam, że jestem zdolna. A reszta niech myśli, co chce! Choć prawda jest taka, że moja radość z osiągnięcia jest mocno zaprawiona goryczą. Taka karma i był czas przywyknąć. 


A propos. 2015-01-21

Wczoraj wieczorem usłyszałam, że moje wredne teksty podcinają skrzydła. Pewnie tak jest. Czytam teraz babską książkę. I wiecie co? Fenomen książek polega na tym, że nawet w banalnych można znaleźć złotą myśl. A oto ona:


"(...) - Pamiętasz skrzydła nad moim łóżkiem? - spytałam, choć wiedziałam, że kiedyś zwróciła na nie uwagę, ale nie zaciekawiło jej wtedy, skąd się tam wzięły. - Lucia, kobietom takim jak ty i ja nie jest potrzebny facet do płacenia rachunków, tylko taki, który cię uskrzydli. I obojętnie czyje to będą skrzydła: anioła, kruka, bociana czy kolibra. Byle cię uniosły ponad wyobrażenia o własnych możliwościach, byle pomogły ci spełnić swoje marzenia. - Lukrecja patrzyła na mnie jak na dziwoląga, wielkimi oczami. - I niech ci się nie zdaje, że płacenie rachunków cokolwiek załatwi, bo to tylko cię usidli. Nigdy na to nie pozwól Lucia...niech cię uskrzydla. (...)"


Marta Osa "Owce, barany i gminne szykany."


NO WŁAŚNIE NIECH WAS USKRZYDLA!


TEGO WAM ŻYCZĘ W TEN ŚREDNIO PIĘKNY DZIEŃ.


Je suis Charlie. 2015-01-09

Dziękuję za komentarze. Macie rację, ale... . No właśnie, jak zwykle mam jakieś "ale". I jak zwykle się nim z Wami podzielę.


Świat zmalał. Dosłownie i w przenośni. Nie tylko w ciągu doby, możemy dotrzeć na "koniec świata". Możemy, nie ruszając się z fotela, być wszędzie dzięki mediom. Obie te możliwości to zaleta, ale i wada. Wada, bo ten świat nas "dopada" w każdej sytuacji, a media epatują katastrofami, wojnami i ludzkimi dramatami. A my reagujemy, albo i nie. Tyle tylko, że bez względu na nasze zachowanie, przyzwyczajamy się. Przyzwyczajmy się do zła. A przyzwyczajamy się ponieważ:


- po pierwsze, najczęściej, osobiście nas ono nie dotyczy,


- po drugie jest go za dużo.


Jeśli jednak "coś" nas poruszy, to znowu, bez względu na naszą reakcję, zaczynamy relatywizować, bo w ten sposób próbujemy oswoić rzeczywistość. Stąd cała masa "gadających głów", które "rozbijają gówno na atomy", tylko po to żeby sobie pogadać i w pełni wykorzystać swoje 5 minut.


I to dzięki nim ludzie Zachodu zaczynają rozumieć, że to oni zawiedli, że to ich wina i że mają to, na co zasłużyli.


Merde = gówno.


I jakaś część prawdy w tym jest, ale do jasnej cholery, to tylko okruch prawdy. Prawdą jest, że kraje kolonialne, po uwolnieniu swoich terytoriów zamorskich, zyskały tanią siłę roboczą, ale prawdą też jest, że mieszkańcy kolonii na tym skorzystali.  A opowiadanie bajek o wykluczeniu potomków to już totalny absurd. Sami się wykluczają. Drugie, trzecie czy czwarte pokolenie urodzone na Zachodzie samo decyduje, w którą stronę pójdzie.


I wybierają zło! Nie z braku możliwości. Wybierają je, ponieważ zło zawsze kusiło i będzie kusić.


Co pewien czas świat dowiaduje się, że Izrael walczy z Hamasem, czyli tak naprawdę z ekstremistami. I zwykle świat ma to za złe Izraelowi.


Ciekawe dlaczego?


Być może wiele tu wyjaśni kwestia ropy i petrodolarów.


A zło można tylko unicestwić. Nie można go zostawić w spokoju, bo rozprzestrzenia się z zawrotną szybkością i siłą. Nie można próbować go oswoić, bo to jest chowanie głowy w piasek. Ze złem trzeba walczyć.


Islam rzeczywiście jest religią pokoju, ale ekstremiści islamscy nie mają z nią nic wspólnego.


To tylko banda niebezpiecznych kozopasów, niewykształconych na własne życzenie, dająca się manipulować, przez tych którzy na tym naprawdę korzystają.


I powtórzę po raz kolejny.


Zło trzeba nazwać po imieniu i z nim walczyć.


ŚWIAT SIĘ ZMIENIA I MUSIMY TO ZROZUMIEĆ, A CYWILIZACJA ZACHODU STOI NA KRAWĘDZI WOJNY Z PAŃSTWEM ISLAMSKIM.


To jest nasza przyszłość.


Nie rozumiem. 2015-01-08

Ja tego nie rozumiem. I nie pojmę, choćbym żyła 200 lat. Bo jak to jest? 


Budzi się ktoś o poranku, zjada śniadanko, bierze bazukę i jakieś inne AK, jedzie do 11 dzielnicy, zabija 10 osób, rani kolejne 10, następnie zabija 2 policjantów, ucieka, wsiada do samochodu, myli tropy, zmienia auto i ucieka albo i nie z Paryża!


A potem co?


Wieczorem jak gdyby nigdy nic siada do obiadu?


Nie pojmuję!


Jak potem w ogóle można żyć?!


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]