etoile99 | e-blogi.pl
Blog etoile99
"Zdejmij sweterek" albo powrót do przeszłości. 2015-02-27

Takim właśnie tekstem powitał mnie wczoraj mój wujek. Arystokrata. Taki prawdziwy przedwojenny, władza totalitarna i posłuszeństwo absolutne.


Jak już wspominałam, w dzieciństwie przeszłam kindersztubę. Ostrą. Raz w życiu widziałam ciotkę Kamę, pożywiającą się w warunkach plenerowych - bezcenne. I właśnie wczoraj, jej potomek przypomniał mi, czym są korzenie tej rodziny. Czym jest ta rodzina: forma jest równie ważna jak treść. I nie ma wyproś. Nie powiem, ubawiło mnie to i podporządkowałam się. Nawet więcej - ja, stara krowa dygałam, jak pięcioletnia dziewczynka i nie mogłam przestać. Ale w końcu "naturam expellas furca, tamen usque recurret." Nawet w drodze do domu byłam potulna i" bezwonna", jakby mnie w ogóle nie było. I tylko w jednym momencie szlag mnie trafił ( choć, co zupełnie nie w moim stylu, nie pokazałam tego po sobie ). Drobny fragment rozmowy umoralniającej. A szlag mnie trafił tylko z jednego powodu: bo otóż Kochany Wujku Zbyszku, to ja w dzieciństwie byłam świadkiem Twoich zmagań z ogrodzeniem, ergo chyba umoralnianie nie powinno wychodzić właśnie z Twoich ust.


Ale, co przeżyłam déjà vu to moje i nikt mi tego nie odbierze. Po prostu bezcenne.


Wiadomości. 2015-02-25

Ostatnio uszkodziłam sobie kolano. Pomijam taki drobny fakcik, że w ramach NFZ, na USG musiałabym czekać 3 miesiące. Pomijam, bo to w końcu taki drobiazg, że szkoda palców i nerwów. Niestety, z powodu tegoż kolana, tkwię sobie ( przynajmniej nominalnie ) w łóżku. I przy okazji coś mi za uszami gada, jakieś wiadomości, a chwilami dziennikarze tak rezolutnie "rozwijają" skrzydła, że klękajcie narody! I znowu to samo. Jest czego posłuchać i przy okazji uczyć się od "najlepszych". Powoli dochodzę do wniosku, że dziennikarze przejmują laur pierwszeństwa od polityków. Szkoda tylko, że jedni i drudzy w klasyfikacji od końca. Ale cóż, widać "taki mamy klimat".


Dzisiaj na przykład, dziennikarka w Gliwicach, chyba, przepytywała policjanta, o sukces związany z zatrzymaniem księdza i ministrantów, podczas palenia trawki. Zainteresowała mnie kobieta. Patrząc na nią i słuchając jej, poważnie się zastanawiałam, czegóż to ona się napaliła? Trawy z Iławy chyba.


Ale druga była jeszcze "lepsza". Ludziom przydarzyła się tragedia - lód się pod nimi załamał, w wyniku czego utonęli. Rozpacz dla rodzin. A Pani Mądralińska zadaje pytanie: "jak to jest znaleźć się pod lodem?". No przecież wszystko się w człowieku przewraca, nie tylko żołądek! A pani dziennikarce proponuję: jeśli jest taka ciekawa, to niech sama spróbuje, a potem może podzieli się z szeroką publicznością swoimi wrażeniami. Ja osobiście chętnie poczekam.


"Nie ma mostu - korków brak." 2015-02-19

Jak wiadomo, w nocy z soboty na niedzielę, spłonął Most Łazienkowski. Wszyscy od razu wiedzieli, że korki będą jeszcze większe. A otóż nie!. W poniedziałek, tak koło 10tej rano zobaczyłam w telewizji taką oto informację: "Nie ma mostu - korków brak." No świetnie, ponieważ Warszawa do tego "szczęśliwego" poniedziałku, w godzinach szczytu zawsze była zakorkowana. A to oznacza jedno: powodem owych korków był Most Łazienkowski, ergo jego wyłączenie sprawiło Warszawiakom "radosną" niespodziankę. 


No jakie to proste!


Nie jestem do końca pewna, czy wiecie, czego znowu się czepiam. Już odpowiadam. Po raz kolejny umiejętności posługiwania się językiem ojczystym. On ( ten język ) jest bogaty, elastyczny ale i wyjątkowo precyzyjny. I w znacznie mniejszym stopniu czepiam się błędów popełnianych przez 5cio latka, czy osoby, które nie "pracują" słowem. Ale dziennikarzom nie odpuszczę, bo to ich zakichany obowiązek: branie odpowiedzialności za słowa!


 


A skoro już przy słowach jestem, to będę kontynuować wątek. Może ktoś się nad tym, co mówi lub pisze, głęboko zastanowi.


Kilka dni temu prowadziłam sobie towarzyską rozmowę ze znajomą. Na "tapetę" wypłynął nam jej przyjaciel. Nie znam człowieka, w życiu go na oczy nie widziałam, nie mówiąc już o zamienieniu choćby jednego zdania. W związku z tym nie mam na jego temat spostrzeżeń własnych. I oto, w trakcie tej rozmowy, pada zdanie: "to bardzo kulturalny mężczyzna." Jak wiadomo, myśl ludzka ma prędkość światła ( przeważnie ). Ruszyły mi więc w głowie trybiki, szufladki się pootwierały i w mojej głowie pojawił się obraz starszego, dobrze wychowanego, kulturalnego z urodzenia, obytego w świecie pana. I spodobał mi się ten obraz. Tylko zanim zdążył utrwalić się we mnie, padło kolejne zdanie: "Zresztą przy mnie nie ma wyjścia."


No i mi zgrzytnęło. Bo teraz nie wiem: kulturalny czy wyrachowany? Bo może normalnie to zwykły chamciuch, a kulturalny tylko od święta? A może rzeczywiście kulturalny tylko wypowiedź niefortunna?


Teraz już nie wiem.


SŁOWA MAJĄ SWOJĄ WAGĘ!


Dlatego powtórzę to po raz kolejny: komu jak komu, ale dziennikarzom nie odpuszczę, bo to oni, w dużej mierze, przyczyniają się do niechlujstwa i beztroskiego niezważania na zasady rządzace naszym językiem ojczystym.


Brylanty od Boga. 2015-02-18

Pogoda w ostatni piątek była piękna, słońce świeciło wiosennie, wybraliśmy się więc nad morze, w ramach relaksu. Kiedy chłopaki zbierali bursztyn, ja podziwiałam podarowane nam przez Boga brylanty, rozsiane na wodzie. I było cudnie! Szkoda, że tylko chwilę, bo potem trzeba było wrócić do rzeczywistości. A rzeczywistość skrzeczy. Ale ten krótki moment wytchnienia pozwolił mi odkryć kilka prawd o sobie.


Po pierwsze z wiekiem wyrasta się z niektórych obłędów.


Przez całe dzieciństwo moja babcia stosowała wobec mnie twardą szkołę życia. Tak zwaną kindersztubę. No więc byłam sobie grzeczna, miła i uczynna w stosunku do ludzi, ze szczególnym uwzględnieniem osób starszych. A tak na marginesie - osobom starszym "dostanie" się w najbliższym czasie.


A wracając do tematu zasadniczego. Należałoby przypuszczać, że pozytywne emocje wyzwalają w drugiej stronie takie same reakcje. Nic bardziej mylnego. I kiedyś się tym przejmowałam, przeżywałam jak świnia wykopki, rozpamiętywałam, analizowałam po milion razy, co zrobiłam nie tak. Obłęd. Na szczęście minął mi,mam nadzieję, bezpowrotnie. I dobrze mi z tym.


Po drugie obiecałam sobie, że na starość nie będę podobna do setek polskich starszych pań. Nie i już! I nawet jeśli mam na to zadatki to je zwalczę. Ale nad tym trzeba pracować. I to nawet intensywnie, poczynając od dzisiaj. Dlatego zaczynam. Szkoda życia.


Rozkojarzam się co chwilę, bo piszę w łóżku, a przed chwilą wklepałam w siebie krem z perłami i teraz on pięknie błyszczy na moich dłoniach.


Po trzecie nie stanę się typową polską męczennicą. Wracam do małych przyjemności, które są chyba jedynym lekarstwem na tę przypadłość. I Wam też tego życzę - róbcie coś tylko dla siebie, bez wyrzutów sumienia, bez samobiczowania, bez zadręczania się wymówkami za zmarnowany czas, bo to jest główną przyczyną późniejszego zgorzknienia.


ŻYJMY TU I TERAZ I NIECH TO BĘDZIE DOBRE ŻYCIE!


"Fajny" kraj. 2015-02-01

"Fajny" jest ten kraj. I mam na to dowód. Pół piątku spędziłam w prokuraturze. Wreszcie. Tak dla przypomnienia: w jesieni złożyłam na piśmie ustne doniesienie do prokuratury o popełnieniu przestępstwa. Niemrawo im szło rozpatrywanie sprawy, ale szło. W końcu, na początku stycznia otrzymałam odpowiedź, że sprawa została umorzona, ale "cudowność" tego systemu pozwala mi złożyć zażalenie na decyzję prokuratora. No rewelacja! Dowcip polega na tym, że jako pokrzywdzona nie miałam "przyjemności" spotkać się z prokuratorem. Bo i po co? Prokurator zlecił część przesłuchań służbom, a resztę odwalił w pięknym stylu, dając wiarę tym przeciwko, którym składałam doniesienie. I umorzył. Ale ponieważ jestem uparta i megierowata, to nie odpuściłam. Zażalenie złożyłam, dzięki czemu, wreszcie miałam okazję osobiście ujrzeć prokuratora. 


Za to wniosek, po doświadczeniach własnych mam jeden: w tym "fajnym" kraju nic tylko być tym złym, bo im nawet prokuratura wierzy na słowo i sama z siebie nie próbuje zrobić im żadnej krzywdy w postaci postawienia zarzutów.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]