etoile99 | e-blogi.pl
Blog etoile99
Co nowego w domu i w zagrodzie? 2015-07-23

No i stało się. Busz na rabatce zakwitł mi aż miło!


Co prawda, tak dobierałam kwiaty, żeby zakwitły w sierpniu, a nie w połowie lipca, ale widać taka karma. Najbardziej dziwią mnie nasturcje, które zapamiętałam jako kwiatki delikatne i płożące, a tu nastąpiła inwazja zmutowanych krzakorów: wielkie do połowy słoneczników, liście jak parasole, a kwiaty we wszystkich odcieniach żółci i pomarańczu. Nawet w kolorze fuksji się zdarzają. Obłęd.


Właśnie wczoraj zakwitł mi pierwszy słonecznik. Jacarandy też rosną, pomimo anty-starań jakiegoś żabonka, który postanowił zamieszkać w doniczkach i traktował je jak prywatny folwark. Nijak nie mogłam się go pozbyć. Wreszcie się poddałam i wtedy, o dziwo, żabonek też się wyniósł.


Poza tym, według CriKoty, jestem osobiście odpowiedzialna za upały i burze. Cięgle mnie opieprza za fanaberie pogody, a argument, że "taki mamy klimat" jakoś do niej nie dociera.


Dwa tygodnie temu psy, wspólnymi siłami, zeżarły 2/3 świeżo upieczonego Murzynka. Nie wpadłam na to, że im posmakuje i beztrosko zostawiłam go na blacie. O poranku zastałam wyżarty w trójkącik placuszek. Żaden paskud się nie przyznał, ale od tamtego momentu, psy mają zakaz wstępu do kuchni. Nie żeby sobie coś z tego robiły, bo nocą i tak grasują, a w dzień Karmel zapędza się co chwilę, niby przypadkiem. Przyłapany na "gorącym uczynku" udaje niewiniątko: że skąd!, gdzież on!, przecież to jego klon! i o co ja się znowu czepiam?! Słowo daję, że ten pies w następnym wcieleniu, będzie drobnym złodziejaszkiem na arabskim suku.


Wiem jedno - życie z taką menażerią nigdy nie pozwala mi się nudzić!


"Dzieci gorszego Boga." 2015-07-13

Fragment "Hymnu" J. Słowackiego znalazł się w poprzedniej notce nieprzypadkowo.


Bo z jednej strony dokładnie tak się czuję, a z drugiej jestem wściekła. Gotuje się we mnie! Warczę i gryzę!


Zwykle tematów dotyczących wiary, innej niż moja, nie poruszam na blogu, ale tym razem nie mogę odpuścić.


Nie chcę kraju, w którym banda oszołomów dyktuje reszcie jak ma żyć!


Nie chcę kraju, w którym skarlały episkopat (dlatego z małej litery, że skarlały) dyktuje reszcie warunki i bierze zakładników!


A tak jest, bo jak inaczej nazwać sytuację, w której kilku stetryczałych móżdżków straszy ekskomuniką Parlament RP, a spora część narodu modli się w kościołach o odrzucenie ustawy o in vitro!


Dlaczego to samo "szacowne" grono, nie ekskomunikuje Wesołowskiego i innych pedofilii ze swoich szeregów?!


I jak rozumiem, skoro dzieci poczęte w wyniku in vitro są "be", to kościół odmówi im wszelkich sakramentów i tym samym pozbawi się czystej, żywej gotówki?!


A może "pecunia non olet"?!


Nie chcę kraju, w którym jakaś nawiedzona pani posłanka, w publicznej telewizji, dzieli się ze społeczeństwem swoimi chorymi wizjami o tym, że "biedną komórkę takie kłucie musi boleć".


Z jakiego psychiatryka tę panią wypuścili i DLACZEGO?!


I takiej pani posłance zdaje się, że ilu ludzi po lobotomii mieszka w Polsce?!


Ja, dla pt parlamentarzystów proponuję, zanim znajdą się na listach wyborczych, przymusowe badania psychiatryczne!


A na koniec, do tych wszystkich "wybrańców" Bożych w koloratkach kolejny fragment z książki Stanisława Krajewskiego, bo skoro teraz ją czytam...a tekst jest jak najbardziej na czasie:


"(...) Pierwsze przykazanie mówi też o wywiedzeniu "z ziemi egipskiej, z domu niewoli". Benno Jacob tłumaczy, czemu jest wspomniany i Egipt, i dom niewoli. Egipt to wielka cywilizacja, niemal cywilizacja par excellence. Jednym z jej fundamentów jednak było zniewolenie, a to podaje ją w wątpliwość.(...)


Zarazem wolność jest pierwszym przykazaniem. Wedle Lévinasa wolność jest "warunkiem każdej wartości" oraz niezbędną cechą człowieka, nawet wtedy, gdy staje przed sacrum. Filozof podkreśla, że wolność nie może być odebrana przez żadną "sakramentalną moc boską". Taka moc rani. Religia ma polegać nie na uniesieniu, ekstazie wywołanej przez numinosum, ale na edukacji człowieka, "która pozostaje oddziaływaniem na wolną istotę"."




"Hymn". 2015-07-13

"Smutno mi, Boże! - Dla mnie na zachodzie


Rozlałeś tęczę blasków promienistą;


Przed mną gasisz w lazurowej wodzie


Gwiazdę ognistą...


Choć mi tak niebo Ty złocisz i morze,


Smutno mi, Boże!


 


Jak puste kłosy z podniesioną głową


Stoję rozkoszy próżen i dosytu...


Dla obcych ludzi mam twarz jednakową,


Ciszę błękitu.


Ale przed Tobą głąb serca otworzę,


Smutno mi, Boże! (...)"


Juliusz Słowacki "Hymn."


Drabina Jakubowa. 2015-07-12

Niby wszyscy o tym wiemy, a jednak w gwarze i zgiełku codzienności o tym zapominamy. Dlatego obiecany kilka dni temu fragment:


"(...) Wędrówka patriarchy Jakuba do Mezopotamii (...). Na początku i na końcu historii owej podróży znajduje się opis postaci aniołów. Na początku, we śnie widzi Jakub anioły wstępujące i zstępujące po sięgającej nieba drabinie. Jest to dobrze znany obraz, często ukazywany przez malarzy. Natomiast o wiele rzadziej wspomina się o tym, że gdy Jakub ostatecznie opuścił Labana, "spotkali go aniołowie Boży" Raszi daje wyjaśnienie uwzględniające oba te fragmenty. Sen Jakuba przypada na moment, gdy patriarcha opuszcza Ziemię Obiecaną. Końcowy fragment opisuje moment, gdy "poszedł swoją drogą", czyli gdy powraca właśnie do owej Ziemi, Erec Israel. Raszi tłumaczy, że aniołowie, którzy towarzyszyli Jakubowi w Kraju, są inni niż aniołowie, którzy towarzyszą poza Krajem. Na nieznanej ziemi potrzeba innych aniołów stróżów. Jakub miał wszędzie opiekę Stwórcy. Aniołowie "wchodzili w górę i schodzili w dół"(Rdz28,12), czyli ci, by tak rzec "izraelscy" wchodzili, a inni, przeznaczeni do innego kraju schodzili do Jakuba. (...) 


Współczesna nam Nechama Leibowitz  wyjaśnia, iż Rasziemu chodzi o to, że "doświadczenia we własnym kraju nie są porównywalne z doświadczeniami w kraju obcym".(...)wszystkim jest potrzebne jakieś wsparcie pochodzące z innego wymiaru, przekraczające nasze codzienne uwikłania.(...).Jest jeszcze inny aktualny aspekt interpretacji Rasziego. Rozróżnienie między sytuacją Jakuba w Erec Israel i poza nim odnosi się też do potomstwa Jakubowego. Rzeczywiście Żydzi są poddawani innym próbom w kraju Izraela, a innym gdzie indziej. Choć wszyscy są potomkami Jakuba, Izraelczycy znacznie różnią się od innych Żydów. Ta różnica ulega zapewne nieustannemu pogłębieniu. Nie tylko dlatego, że moim na przykład domem jest Polska, choć poczuwam się do związków z Izraelem. Różni nas sposób w jaki jesteśmy Żydami. Potrzebujemy różnych rodzajów ochrony i innych wrażliwości: oni są dominującą większością, my - niewielką, choć widoczną, mniejszością. My potrzebujemy wewnętrznej ochrony, jeśli nie chcemy przystać na bycie obywatelami drugiej kategorii, oni potrzebują przed czynieniem z innych obywateli drugiej kategorii. My musimy się mierzyć z "mentalnością galutu", oni - z pogardą dla niej, zwłaszcza z chęcią przypisania nadmiernej wartości metodom siłowym. Podział na "my" i "oni" nie jest ustalony. Gdy przekraczam granice państwa Izrael, czuję jak zmienia się mój status: z "mniejszościowca" na "większościowca" lub na odwrót. Historia Jakuba uczy, jak to opisać: to zmiana wachty anielskiej."


Stanisław Krajewski "54 komentarze do Tory dla nawet najmniej religijnych spośród nas."


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]