etoile99 | e-blogi.pl
Blog etoile99
Koniec. 2016-08-15

No cóż, mam takie wrażenie, że już się, Wam moi Drodzy, przejadłam.


Dlatego, nic na siłę - kończę ten blog. 


Reszty podróży nie poznacie: ani historii "Laski Blondaski", ani historii najnieszczęśliwszego kociątka, które za wszelką cenę chciałam uratować, ale takie niechciane i niekochane zdechło sobie w kąciku, nikomu nie przeszkadzając, ani o mojej miłości do Albanii.


Reszcie blogowiczów życzę samych sukcesów.


A Wam szczęśliwego życia.


Krzysztof mówi:"zawróć w lewo." 2016-08-10

A wracając do chronologii wydarzeń.


Po opuszczeniu tej koszmarnej granicy, zgodnie z planem ruszyliśmy do Sofii. Jak doskonale widać pierwszy etap naszej podróży miał się zakończyć nad Morzem Czarnym. Dokładnie w Słonecznym Brzegu. No i fajnie.


Tyle tylko, że w Sofii niejaki pan Krzysztof Hołowczyc postanowił odmówić współpracy. Mówiąc dosadnie padł – zepsuł się - dupa blada!


 Trudno jeździć po obcym mieście i szukać właściwego kierunku. Długo trwało, zanim znaleźliśmy tubylca, a właściwie tubylczynię, znającą język i chętną do współpracy. Bo Bułgarzy chętni nie są.


Pojechaliśmy drogą wskazaną przez Bułgarkę. Wszystkim nam świtało, że powinna być autostrada, a ta droga w niczym jej nie przypominała. Ale przynajmniej kierunek nam się zgadzał, a to już było coś.


W jakimś momencie do życia powrócił pan Krzysztof, tylko co nam z tego, skoro z uporem maniaka, próbował zawrócić nas do Sofii. Za nic!


Jechaliśmy dalej, a on co chwilę swoje. Później okazało się, że jego idea była nawet słuszna, bo ta autostrada go kusiła.


Może to i dobrze, że wybrana została dla nas droga boczna. Dzięki temu napatrzyliśmy się z jednej strony na urokliwe góry, pokonaliśmy górskie zakręty i obejrzeliśmy biedę, nędzę i ruinę bułgarską.


Dlatego patrząc potem na wybrzeże doznawaliśmy szoku.


Ogólnie Bułgaria dość długo była dla mnie krajem zagadkowym. Teraz już nie jest i nawet jeśli moja teoria jest niesłuszna, to ani kraju, ani jego mieszkańców nie polubiłam. Trudno. Widocznie mój żal jest głównym powodem mojego stosunku do nich.


Po długich zmaganiach z naszym uporem, udało się Krzysiowi wepchnąć nas na autostradę. Osobiście uważam, że ma ten „człowiek” ciężkie życie (o GPS mówię ). Uprą się tacy przy swoim, nie słuchają i jeszcze mają pretensje. Dobrze, że to maszyna, bo inaczej wszyscy mielibyśmy siniaki na tyłkach.


W końcu koło jedenastej wieczorem dojechaliśmy do Słonecznego Brzegu. 


Zdaje się, że to właśnie chcą pokazać turystom Bułgarzy. Bizantyjski przepych, połączenie francuskiej Riviery ze wschodnim bogactwem i feerią neonowych barw.


Poczuliśmy się u celu, a Słonek u kresu wytrzymałości fizycznej. Jeszcze jeden, drobniutki wysiłek w celu znalezienia wcześniej zamówionego apartamentu i będzie można odpocząć.


W tym momencie jeszcze nie wiedzieliśmy jak długi to będzie wysiłek… .


Kozopasom stanowcze nie! 2016-08-03

Ta jedna podróż nauczyła mnie więcej, niż wszystkie pozostałe. I z góry uprzedzam, że dzisiejsza notka nijak się ma do ekumenizmu i ducha pojednania między kulturami.


Dwa razy podczas naszej wyprawy mieliśmy okazję znaleźć się w Kosowie. Plus cała masa Arabów w wielu innych miejscach, stąd moje wnioski. Znam ich (Arabów), z różnych miejsc i różnych sytuacji, wiem dostatecznie dużo o Islamie, i co z tego? To z czym zderzyłam się teraz ma się nijak, do mojej wcześniejszej wiedzy.


Nie można tolerancją i poprawnością polityczną tłumaczyć zbydlęcenia. Nie można krzywdzić i poniżać słabszych, w imię bądź co bądź pokojowej religii. Prawda jest taka, że te wszystkie zakichane kozie bobki, mają gdzieś Koran, swoją świętą księgę, Imamów i wszystkie zasady płynące z tej religii.


Imam nawołuje ich do modlitwy, a ten kozi wypierdek, w tym samym czasie, myje samochód, ale równocześnie właśnie w imię tej religii i w swej wielkiej  „łaskawości”, pozwala żeby kobieta rodziła mu dzieci, wspaniałomyślnie zabiera ją na zakupy, bo przecież ktoś musi za nim wlec te wszystkie siaty, i jako wyjątkowo „szczodry i łaskawy” pan pozwoli jej, tej swojej niewolnicy, spać koło samochodu, na betonie. A w chwili słabości da jej nawet jakąś poduszkę pod głowę.


No ludzki pan z takiego pastucha! Tak zwany full wypas u boku kozopasa!


NIE! NIE! I PO MILION RAZY NIE!


To nie jest ta religia, to nie są te nauki, to nie ma nic wspólnego z niczym, bo nawet najgłupsze zwierzę takiego stadium zbydlęcenia nie wykazuje.


I przestańmy w końcu chować głowy w piasek, bo teraz już doskonale widać, że pozwalając na takie zachowania stajemy się ofiarami, kompletnie niezdolnymi do przetrwania, w świecie którego nie znamy, a który coraz zachłanniej przejmuje nad nami kontrolę.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]